Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Prolog.

the best days of our lives

Prolog.
"...The best of us can find happiness in misery!"
Peter nakrył głowę poduszką, ale i to nie pomogło zagłuszyć trzasków, dobiegających z kuchni oraz śpiewu, a raczej krzyku Patricka, który chyba nie zdawał sobie sprawy jaka jest teraz godzina. Właściwie to on sam nie wie, ale musi być wcześnie skoro się nie wyspał. Powoli zwlókł się z łóżka i nieprzytomnie podążył do łazienki. Przemył twarz lodowatą wodą, powoli podnosząc wzrok na lustro.
- Trzeba będzie się ogarnąć... Potem... – mruknął sam do siebie, oglądając swoje sińce pod oczami. – Więcej nie będę pił. – z politowaniem pokręcił głową, zastanawiając się jak długo wytrwa w swoim postanowieniu. Dwa dni? Tydzień? Machnął na to ręką i poszedł się ubrać. Wszedł do swojej garderoby i chwycił pierwszą rzecz, jaka była pod ręką. Okazała się nią być czarna koszula, której jeszcze nigdy nie założył, bo kojarzyła mu się z kimś, kto mu ją podarował. To była jedyna rzecz, jaka mu po niej została... Pamiętał bardzo dobrze, że to było w dniu jego urodzin. Wszystko było wręcz idealnie, jak nigdy nawet nie marzył. Potem ona odeszła bez słowa i już więcej się nie spotkali. Nie miał pojęcia dlaczego zostawiła go tak nagle, nie potrafił przyjąć tego do wiadomości przez długi czas i do dziś ma na palcu tą cholerną obrączkę... Niestety jakoś nie potrafi się z nią rozstać i zapomnieć.
Zbiegając ze schodów, dopinał ostatnie guziki koszuli, którą zdecydował się ubrać i mruczał pod nosem coś o aspirynie. Wparował do kuchni i natychmiast porwał butelkę wody mineralnej, wypijając połowę jej zawartości. Rozejrzał się i dostrzegł trzy pary oczu, wpatrujące się w niego, jakby co najmniej był przybyszem z innej planety, a ich ciche chichoty irytowały go tak bardzo, że zastanawiał się czy nie zostać seryjnym mordercą i nie wybrać swoich przyjaciół na pierwsze ofiary. Kuszące...
- No i co się tak głupio na mnie gapicie? – skrzywił się, odstawiając butelkę na miejsce. – Mam coś na czole?
W odpowiedzi wszyscy, jak jeden mąż zaprzeczyli kiwnięciem głowy i wrócili do swoich poprzednich zajęć. Patrick oglądał swoje paznokcie, Andy słuchał iPoda, a Joe pisał SMS-a, udając oczywiście, że go nie widzą. Peter uznał to za wyjątkowo dziwne, ale postanowił nie wnikać w to, co przed nim ukrywają, bo w końcu i tak się dowie od nich samych. Może to kolejny głupi dowcip?
- Idę na zakupy. – powiedział i wyszedł, trzaskając za sobą drzwiami. Cała trójka spojrzała po sobie, a potem wybuchnęli gromkim śmiechem.
- O matko, ale dał się nabrać. – wysapał Joe, trzymając się za brzuch. – Jesteśmy genialni.
- Tylko się nie wygadajcie! – Andy na moment spoważniał i pogroził im palcem.
- Tak jest! – zasalutowali.
Pete postanowił się wybrać do jakiegoś małego sklepu żeby w spokoju zrobić zakupy. Zdecydował się na pójście pieszo, bo w końcu świeże powietrze dobrze mu zrobi, a zresztą to bardzo blisko, więc nie ma sensu jechać samochodem. Założył okulary przeciwsłoneczne, mimo iż nie było słońca, po prostu chciał się trochę zamaskować.
***
- Nie, nie. Może jednak wezmę tą? – jakaś niezdecydowana kobieta od piętnastu minut wybierała czekoladę, co pięć sekund zmieniając zdanie. Raz kasjerka już nawet policzyła jedną, ale nagle szanowna pani raczyła sobie przypomnieć, że jej siostrzenica ma uczulenie na orzechy laskowe. Wszyscy byli nieźle poirytowani, gdyż utworzyła się już spora kolejka, nikt jednak nic nie mówił, tylko kolejną zmianę jej zdania kwitowali westchnięciem, przewróceniem oczami lub przekleństwem. Oczywiście nie na głos, bo tak nie wypada publicznie.
- Ach nie, truskawkowa zdecydowanie nie wchodzi w grę. – powiedziała, nawet nie zwracając szczególnej uwagi na to, że ma za sobą stado wściekłych ludzi, których cierpliwość powoli się kończy.
- To może po prostu mleczną? – zaproponowała zrezygnowana sprzedawczyni, podsuwając jej pod nos kolejne rodzaje czekolad.
- Och, ta firma odpada. – mruknęła niezadowolona. Znów dało się słyszeć jęki osób, czekających na swoją kolejkę. W pewnym momencie z tłumu wyłoniła się dość niepozorna blondynka, która aż kipiała ze złości.
- Przepraszam bardzo, czy mogłaby pani się decydować nieco szybciej? – spytała sarkastycznie, zaciskając ze złości pięści. – A jeśli już naprawdę nie może się pani namyślić, to proszę zastanawiać się gdzieś na uboczu... Stamtąd też ma pani doskonały widok na te głupie czekolady. Chyba świat się pani nie zawali, jeśli wszyscy nie będą musieli wysłuchiwać pani zrzędzenia i to co lubi, bądź czego nie lubi pani siostrzenica?!
Kobieta speszyła się i udawała, że niczego nie słyszała.
- Poproszę tą. – wymruczała, zapłaciła i pospiesznie opuściła sklep, na co na twarzy każdego zagościł uśmiech.
- Chyba ułatwiłam jej wybór... – dziewczyna wzruszyła ramionami i wróciła do kolejki.
- Nie, nie. Proszę przodem. – uśmiechnął się jakiś mężczyzna. – Należy się pani za to, że jej pani wygarnęła.
- Nie wygarnęłam, tylko wyraziłam swoją opinię na temat jej zachowania. – poprawiła go. Szybko kupiła to co chciała i już miała wyjść, kiedy zobaczyła znajomą twarz. Zamarła na moment.
***
Wentz właśnie miał wchodzić do tego sklepu, ale rozdzwoniła się jego komórka, więc zatrzymał się przed wejściem i odebrał.
- Czego? – burknął.
- Coś ty taki nerwowy? – usłyszał głos roześmianego Brendona.
- A czego ty chcesz o tak wczesnej porze?
- Eee... Jest pięć po dwunastej.
- No co ty pier... – nie dokończył, bo spojrzał na zegarek, który o dziwo cały czas miał na ręku. – Faktycznie... – pacnął się z otwartej ręki w czoło, ubolewając nad swoją głupotą. – Dobra, mów co chciałeś.
- Jest taka sprawa... – Urie zaczął streszczać o co mu chodziło, natomiast ona nadal stała nieruchomo, nie wiedząc co powinna zrobić w tej sytuacji. Udawać, że go nie zna? Wyprzeć się swojej tożsamości? Schować się gdzieś za ladą albo wyjść przez tylne drzwi?
Ostatecznie nie skorzystała z żadnej z tych opcji, bo on po prostu niespodziewanie wszedł do środka. Znów zbyt długo się zastanawiała, co nie wyszło jej na dobre... Na początku wcale jej nie zauważył, gdyż był zbyt zaabsorbowany swoim telefonem, który upuścił na ziemię, kiedy w końcu ją zobaczył. Gwałtownie się zatrzymał, stając z nią twarzą w twarz i patrząc w te jej niebieskie oczy. Długo nie nacieszył się ich widokiem, bo ona zwyczajnie spuściła wzrok i wyminęła go, wręcz wybiegając stamtąd. Znów poczuł cudowną woń jej perfum.
- Mary! – krzykną za nią, ale ona szła wciąż przed siebie. Dogonił ją i chwycił za ramię tak, aby nie mogła mu znowu uciec.
- Zostaw... – wyszeptała.
- Nie mogę. Chce żebyś mi wyjaśniła.
- Przepraszam. – uwolniła się z jego uścisku i spojrzała na niego. – Mówiłam, że będzie pasować. – wykrzywiła usta w nieznacznym uśmiechu, patrząc na koszulę basisty. Potem zwyczajnie odeszła, a on jej na to pozwolił, nie próbując jej zatrzymać. Dlaczego? Może po prostu bał się, że powie mu iż nigdy go nie kochała...
___________________________________
No to ja jestem kolejną, piszącą w ramach projektu Kitty. Dziękuję jej również bardzo za szablon. ;**
Chciałam tylko dodać, że ta sytuacja z tą kobietą w sklepie to autentyk xD.
Ok. To do następnego.

fame-infamy 30/12/2008 13:12:26 [Powrót] Komentuj





eeeejj, kiedy c.d? U mnie new :) pzdr
Tajowa 29/01/2009 17:40:04
| brak www IP: 88.156.177.242

u mnie neeeews :D
hopeless-dream 11/01/2009 21:23:59
| brak www IP: 85.222.86.192

u mnie nowa, zapraszam ;)
TragicznaFaja 11/01/2009 15:22:28
| brak www IP: 83.27.243.85

U mnie new. Czekam na twoją i pozdrawiam :)
Tajowa. 7/01/2009 20:52:35
| http://taje.blog4u.pl IP: zalogowany

OMG ja bym chyba wywinęła orła w tym sklepie,. ilez mozna kupowac czekoladę. Hymmm ciekae co tam chłopaki kombinują....ciekawe. Ale mu komplement walneła "wiedzialam, zę bedzie ci pasować" super, on by pewnie wolał, ją od tej koszuli, ale dobra. Nie no prolog bardzo mi się spodobał, zastanawiam sie jak go przebijesz pierwszym odcinkiem, bo proglog super.
Ja też dołączyłam do grona piszących ten projekt, jeśli masz ochotę to wpadni. Pozdrawiam
Dredzik 6/01/2009 22:42:57
| brak www IP: 195.60.240.11

Hoho! Niezłe. Ej ale czy Pete czasem nie jest straight edge? ^^ Dobra, zakładam, że trochę zmieniłaś jego upodobania. W sumie to nawet ciekawsze jest xD Fajny prolog. Tylko troche mnie zdziwiło, że Pete nie chciał jej dalej gonić, skoro mu tak zależało. No cóż, miłość jest dziwna. :D Pozdrawiam :*
kolejna uczestniczka the exit ;D
Tajowa 3/01/2009 12:10:11
| http://taje.blog4u.pl IP: zalogowany

Łączę się w bólu z Kitty xD Kurczę, jak czytam te opowiadania, to wpadam w kompleksy. Serio. Ale jak już zaczęłam, to i skończę xP Uświadamiam tylko, że takie pisarki jak ty podnoszą poziom tego pomysłu.Amen.
Pozdrawiam, TragicznaFaja, czyli jedna z uczestniczek projektu :*
TragicznaFaja 31/12/2008 13:15:21
| brak www IP: 83.27.219.12

Ciekawie się zaczyna. Może i niektórzy twierdzą, że ciężko to określić zaledwie po prologu, ale ja jak zwykle wszystkim na przekór;p. Szkoda tylko, że na next muszę czekać, choć jakby nie patrzeć... z własnej winy;p
Kitty 30/12/2008 17:25:17
| brak www IP: 83.21.210.122



Menu

CLEAR BOOK FAV ME

avatar



memories

2008
Grudzień


links



favorite people







Credits

Layout made by Kitty
Don't copy without a permission
Want your own one? Visit Decode
Photos taken from Hopelessly Hopeful Gallery